﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Sprawy, których odkładać nie wolno"> 
<author_1="Zdzisław Piś"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-11-11"> 
<month="11"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Tym razem nie był to list od młodzieży. Dwóch starszych chłopów z gromady Giełzów, pow. Opoczno — ob. Stanisław Sagalara i ob. Piotr Pecyna napisali do redakcji o sprawach nurtujących wielu ludzi w ich gromadzie. Chodzi tu o fikcyjnie rozpisaną ziemię i co się z tym wiąże niesprawiedliwe wymiary obowiązkowych dostaw. Dlaczego napisali właśnie do nas? Sprawa bardzo prosta. Córka ob. Sagalary pisała już kilkakrotnie do redakcji „Sztandaru Młodych” o swoich osobistych kłopotach. Redakcja doradziła jej i pomogła. Stąd zaufanie, że gazeta zajmie się również poruszonym w liście problemem. Nie należy się dziwić, że w toku kampanii wyborczej wiele spraw, bardzo czysto przedawnionych wychodzi na jaw, dyskusja przedwyborcza dotyczy wielu dziedzin życia. Nie jest dla chłopów sprawą obojętną, jak pracowały dotychczas władze gminne lub powiatowe, jak prezydia rad załatwiały ich bolączki i sprawy gromady, jakiej udzielano im pomocy. Nie jest im wszystko jedno — kto wchodzi w skład gromadzkiego Komitetu Frontu Narodowego lub kogo proponują do gromadzkiej rady. Głęboki demokratyzm naszego ustroju wpłynął na ożywienie politycznej działalności chłopów. Czują się oni w pełni gospodarzami swojej gromady i sami decydują o jej losach. — Chcemy wybrać takich — mówił podczas gromadzkiego zebrania w Bukowcu Józef Jurek, do których gromada nasza ma pełne zaufanie, którzy umieją upominać się o chłopskie sprawy, którym interesy gromady leżą na sercu. A inny dyskutant, Antoni Ksyta dodał:
— Gromada nasza jest niemała — zabudowania ciągną się wzdłuż drogi około 3 km. Jeśli wybierać, to tak, aby w każdym końcu gromady był radny. Wtedy i ludziom będzie bliżej do niego i on bliżej ludzi. A i z kumoterstwem skończy się. W takiej właśnie atmosferze wszechstronnej, przedwyborczej dyskusji żyją również chłopi z gromady Giełzów, opoczyńskiego powiatu. No bo i cóż, gromada oddalona o 21 km od siedziby gminnej rady narodowej, a 14 km od powiatu. Do tego i droga nie najlepsza. 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
